|
Joanna Bogdanowicz
Pracownik Ogrodu Botanicznego Uniwersytetu Warszawskiego, opiekunka szklarni tropikalnej. Była jedną z kilku pierwszych osób, które zaincjowały storczykowe spotkania w Ogrodzie, jest członkiem założycielem Warszawskiego Towarzystwa Miłośników Orchidei i jego "dobrym duchem".
Asia od lat osiemdziesiątych jest etatowym pracownikiem Ogrodu Botanicznego i od początku zajmuje się w nim storczykami. Doszła do tego nietypowo, bowiem pasja ogrodnicza i przyrodnicza narodziła się w czasie studiowania matematyki.
Duży wpływ na jej zainteresowania miał mąż, który był biologiem, ale, niezależnie od tego, Asię cechowała zawsze duża wrażliwość na przyrodę, lubiła rośliny i zajmowanie się nimi traktowała jako wdzięczne i praktyczne zajęcie. Jako studentka pracowała dorywczo w ogrodnictwie, wyjeżdżała na praktyki ze studentami, między innymi do Rogowa, ukończyła mistrzowski kurs ogrodniczy, no i oczywiście czytała wszystko z tej dziedziny, co było wówczas dostępne. Jej zainteresowania były uniwersalne: drzewa owocowe, warzywa, kwiaty.
Najchętniej wspomina sukces w dziedzinie uprawy arbuzów! Wysiali je z mężem w domu, siewki rosły na parapetach, doświetlane zwykłymi żarówkami. Potem rośliny zostały umieszczone w tunelu foliowym, owoce dojrzały i - miały jedyny w swoim rodzaju, fantastyczny smak, który Asia do dziś z rozrzewnieniem wspomina.
To był już czas zachwytu nad storczykami, ich oryginalnymi kwiatami, egzotycznym pochodzeniem. Nie uprawiała ich jednak w domu, bo były właściwie niedostępne, poza tym w początkowym okresie życia rodzinnego nie miała do tego warunków. Gdy dzieci podrosły i zaczęły chodzić do przedszkola, trafiła do pracy w Ogrodzie Botanicznym Uniwersytetu Warszawskiego, co pozwoliło jej godzić pracę zawodową i pasję.
W szklarni tropikalnej, w której od początku pracowała, storczyków było niewiele, chociaż kiedyś kolekcja była znacząca. Pod koniec lat osiemdziesiątych najcenniejszymi roślinami były cykasy, sagowce, które zostały sprowadzone do Warszawy w latach pięćdziesiątych. Podczas późniejszej modernizacji i rozbudowy szklarni, kiedy to na bazie starej konstrukcji nadbudowano nową, sagowców nie ruszano z miejsca, zostały zabezpieczone folią "bąbelkową", a do środka kierowano ciepłe powietrze z nagrzewnicy. Do dzisiaj stanowią imponującą i bezcenną ozdobę Ogrodu Botanicznego.

Oprócz tego w szklarni znalazły swoje miejsce rośliny ze strefy tropikalnej, liczni przedstawiciele rodziny akantusowatych, obrazkowatych, begonie, oraz imponująca kolekcja bromelii, porastających olbrzymie pnie epifityczne.
Wróćmy jednak do storczyków. Pierwsze ich egzemplarze, które pojawiły się za czasów Asi, to Cattleje przekazane do Ogrodu przez żonę zmarłego kolekcjonera. Był to też pierwszy sukces uprawowy Asi. Rośliny zasuszone, zaniedbane po śmierci właściciela, udało się przynajmniej częściowo uratować.
Bardziej dynamiczny rozwój kolekcji orchidei rozpoczął się stosunkowo niedawno. Około roku 2000 wzrosła dostępność storczyków w Polsce, a w Ogrodzie Botanicznym pojawili się i zaczęli się regularnie spotykać pasjonaci tych roślin. Wtedy też powstały firmy, które próbowały mimo różnych trudności sprowadzać rośliny z zagranicy, zaczęto organizować pierwsze wystawy, wokół orchidei powstała pozytywna aura.
W tej chwili w unowocześnionej, wyposażonej w filtr odwróconej osmozy, wentylatory, doświetlanie szklarni jest uprawianych około 400 taksonów roślin tropikalnych(gatunków i odmian łącznie) w symbolicznie wydzielonych obszarach klimatycznych. Pracują przy nich dwie osoby: Asia i pani Grażyna Mikulska.
Nowe nabytki są kupowane ze skromnych funduszy Ogrodu, pochodzą też w dużej części z darów, od zagranicznych ogrodów botanicznych, od osób prywatnych. Asia podkreśliła również, że zawsze bardzo ją cieszą rośliny przekazywane przez Towarzystwo, ponieważ czuje się z nim od samego początku osobiście związana i takie podarunki mają dla niej duże znaczenie emocjonalne.
Kolekcja rozrasta się stopniowo, chociaż w porównaniu z wieloma innymi tego typu obiektami jest jeszcze skromna. Na przykład w Monachium Asia zwiedziła Ogród Botaniczny, którego kolekcja storczyków mieści się w siedmiu szklarniach! Stąd też pochodzi kilka pięknych, dorosłych roślin, które Ogród dostał w prezencie.
Z kolei podczas wizyty w Ogrodzie Botanicznym w Lozannie, Asia dostała wspaniałe, rozrośnięte Angraecum longicalcar, które do Szwajcarii przybyło ze swojej ojczyzny, Madagaskaru. Roślina zaaklimatyzowała się bez problemu i już w Warszawie zakwitła.
Rozrasta się również kolekcja wanili, w szklarni rosną: Vanilla planifolia, imperialis, pompona, madagascariensis oraz odmiana pstrolistna.
Szklarnia jest przeznaczona dla roślin lasu tropikalnego. Bardzo dobrze rosną w niej rośliny z rodzajów: Encyclia, Epidendrum, Angraecum, Bulbophyllum, Phalaenopsis. Jeśli chodzi o ten ostatni rodzaj, to w szklarni zdrowo rosną "czyste" gatunki, natomiast popularne hybrydy najlepsze warunki do rozwoju znajdują w biurze. W wilgotnej atmosferze szklarni nie czują się dobrze. Jest to najlepszy dowód na to, że uprawiając w domu, na parapecie hybrydy falenopsisów, nie musimy stwarzać im specjalnych warunków i na przykład budować dla nich orchidarium.
Bywa jednak i tak, że rośliny, którym teoretycznie warunki stworzone w szklarni tropikalnej powinny odpowiadać, nie rosną lub niechętnie kwitną. Tak było na przykład z rodzajami Cattleya, Vanda. Dopiero po zainstalowaniu dodatkowego oświetlenia poprawiła się ich kondycja i zaczęły pojawiać się pierwsze kwiatostany.
Często okazuje się też, że rośliny uprawiane zgodnie z opisami uprawowymi marnieją. Phajus, który powinien teoretycznie rosnąć w stale wilgotnym, drobnym podłożu, w szklarni Asi zamiast rozrastać się i kwitnąć, stopniowo zamierał. Tymczasem druga część tego podzielonego egzemplarza, pod opieką Krzysztofa Ubysza w Ogrodzie w Łodzi, rosła i kwitła rewelacyjnie. Okazało się jednak, że była uprawiana zupełnie inaczej. Asia przesadziła więc swoją roślinę w gruboziarniste podłoże dla epifitów, przestała intensywnie podlewać i kondycja roślin wyraźnie się poprawiła.
Sukces w uprawie orchidei zależy często od wielu drobiazgów, nie zawsze wymienianych w arkuszach uprawowych. Storczyki miewają swoje tajemnice, których czasem nie znają nawet znawcy, od lat zajmujący się uprawą. Dobrze rosną na przykład tylko na wybranych gatunkach drzew, których liście, jak parasolki, skutecznie chronią przed deszczem padającym z góry. Posadzone w tym samym klimacie, ale na innych pniach, mogą z niewiadomych nam przyczyn zagniwać i zamierać.
Jeśli chodzi o osobiste preferencje Asi, to najbardziej lubi ona storczyki pachnące oraz te, których jeszcze nie ma! Ostatnim jej marzeniem stało się Bulbophyllum phalaenopsis.
Oto zdjęcia jeszcze kilku roślin, które zrobiłam w szklarni tropikalnej, gdy bywałam tam w upalne dni lipca 2006.
lipiec 2006
Tekst i zdjęcia: Halina Roszkowska
|