Sto lat DOG




Storczykowy zawrót głowy, czyli 100 lat orchidei w Berlinie
Tekst: H. Roszkowska
Zdjęcia: H. Roszkowska, S. Jóźwiak






Tegoroczna berlińska wystawa storczyków była połączona z obchodami rocznicowymi. Dokładnie 100 lat temu, w roku 1906 powstało w Berlinie Niemieckie Towarzystwo Orchidei (Deutsche Orchideen-Gesellschaft - DOG). W zebraniu założycielskim uczestniczyło 45 osób. Od razu w tym samym roku rozpoczęto też wydawanie czasopisma poświęconego tej tematyce. Ten pierwszy, historyczny numer zawierał między innymi: artykuł na temat orchidei rosnących na Kilimandżaro, wskazówki, jak traktować rośliny przywożone w transportach z egzotycznych krajów, aby zaaklimatyzowały się i zakwitły oraz wizerunek kwitnącej Cattleya labiata var. trianaei 'Ducharte Backhouseana', która zakwitła w kolekcji Otto Beyrodta, właściciela kompleksu szklarni w dzielnicy Berlin - Marienfelde. Czasopismo "Die Orchidee" wychodzi do dziś i jest jednym z bardziej znaczących wydawnictw dotyczących tematyki orchidei.

Cattleya labiata var. tranae 'Ducharte Backhouseana'

Rudolf Schlechter Dzieło Rudolfa Schlechtera

Wybitną postacią, o której warto wspomnieć, związaną z berlińskim Ogrodem Botanicznym, Towarzystwem i pismem "Die Orchidee" na początku XX wieku, był dr Rudolf Schlechter, botanik, kustosz Muzeum Botanicznego w Dahlem oraz podróżnik, "łowca roślin", który przemierzył wiele kontynentów w ich poszukiwaniu. Te wędrówki zaowocowały licznymi odkryciami i publikacjami, a przede wszystkim dziełem "Die Orchideen". Schlechter opisał i usystematyzował około tysiąca orchidei, w tym wiele nowych gatunków. Olbrzymie zbiory herbarium zgromadzone przez niego w Muzeum spłonęły podczas bombardowań Berlina w roku 1943. Drugą, mniej znaną pasją Schlechtera były gatunki z rodzaju Hoya.

Dzisiaj Deutsche Orchideen-Gesellschaft ma ponad 8000 członków, którzy są zorganizowani w 45 kołach regionalnych w całych Niemczech. Grupa berlińska, która liczy około 100 osób i niedawno obchodziła również okrągłą rocznicę, działa już 50 lat. W Berlinie są organizowane comiesięczne spotkania połączone z prezentacją własnych roślin, wykładami, sprawozdaniami z podróży. Kolejnym elementem działalności są grupowe wyjazdy do producentów orchidei i organizacja - raz na dwa lata - wystaw storczyków w Ogrodzie Botanicznym w Berlin-Dahlem.

Czas w Berlinie spędziłam miło z Ewą Jóźwiak i jej mężem. Na wystawie byłam dwa dni, w sobotę i niedzielę i pozostało mi poczucie, że nie wszystko zobaczyłam, nie wszystko też sfotografowałam. Był to naprawdę "storczykowy zawrót głowy". Poza samą wystawą zwiedziliśmy również kompleks szklarni, a właściwie tylko jego część zawierającą storczyki, bromelie, paprocie i begonie. Na całość, czyli 14 szklarni, potrzeba byłoby dużo więcej czasu. Najbardziej imponujący budynek, symbol Ogrodu w Berlinie - Victoriahaus, jest od sierpnia w remoncie, co widać na zdjęciu. Dla zwiedzających zostanie udostępniony pod koniec roku 2008.

Brama do Ogrodu Botanicznego, fot. S. Jóźwiak Główna aleja Ogrodu, prowadząca do szklarni Kompleks szklarni, fot. S. Jóźwiak Wejście do kompleksu szklarni, fot. S. Jóźwiak Szklarnia śródziemnomorska, fot. S. Jóźwiak Victoriahaus w remoncie, fot. S. Jóźwiak Idziemy do szklarni, gdzie odbywa się wystawa, fot. S. Jóźwiak

Po wejściu na wystawę ogarnęło mnie poczucie miłej stabilizacji. Wszystko było na swoim starym miejscu tak jak przed dwoma laty; nawet większość twarzy członków Towarzystwa pełniących dyżury wydawała się znajoma. Inne były tylko rośliny i pomysły aranżacyjne w pierwszej, największej części szklarni. Oto kilka zdjęć przedstawiających ekspozycje wystawców: Ogrodu Botanicznego, grup regionalnych oraz firm prowadzących sprzedaż.

Cattleya maxima Grupa Masdevalii Grupa Masdevalii Paphiopedilum barbigerum i hermanii Phragmipedia Paphiopedilum stonei

Drugą część stanowiły stoiska głównie informacyjne. W tym pomieszczeniu znajdowała się wystawa poświęcona rocznicy powstania Towarzystwa, księgarnia "Buchhandlung am Kleistpark", punkt informacyjny DOG oraz punkt porad praktycznych, jak i w co należy przesadzać rośliny. Tuż obok stanęło paludarium; orchidarium połączone z akwarium, które zostało nagrodzone medalem.
Tu również znalazły miejsce dwie stałe miniwystawy DOG: aranżacja okna oraz orchidarium, w której znalazły się rośliny członków Towarzystwa. Te dwie instalacje są pokazywane nie tylko na wystawach orchidei, ale też przy innych okazjach, gdy Towarzystwo jest zapraszane do udziału w ogólnych wystawach ogrodniczych czy imprezach w centrach handlowych.

Pomieszczenie, gdzie znajduje się informacja DOG, fot. S. Jóźwiak Aranżacja okna, fot. S. Jóźwiak Orchidarium DOG, fot. S. Jóźwiak Paludarium, fot. S. Jóźwiak

W trzeciej części, jak zwykle i w tym samym porządku sprzedawały swoje rośliny i akcesoria firmy, a były to między innymi czołowe storczykowe firmy niemieckie: Cramer, Karge, Kopf, Ludwig, Niederlausitzer Orchideen, Röllke, Tonn, Valerius, Wlodarczyk, firma Meyer z akcesoriami.
Tu przeżyłyśmy z Ewą następującą przygodę. Naszą uwagę zwróciło małe Paphiopedilum o marmurkowych, jasnych liściach, z pędem kwiatowym i dwoma pąkami. Miał naklejoną cenę: 10,00, ale niestety nie było przy nim nazwy. Żona właściciela, zapytana, nie potrafiła mi powiedzieć, jaki to gatunek i poprosiła, abym przyszła trochę później, gdy będzie mąż. Nie miałam zamiaru kupować kota w worku, więc pojawiłam się przy stoisku po jakimś czasie i zobaczyłam "moją" roślinę uzupełnioną o "fiszkę" z nazwą. W tym momencie podbiegła jednak właścicielka i z zakłopotaniem wskazała palcem na metkę z ceną. Koszt roślinki wzrósł 10-krotnie i teraz wynosił: 100,00. W taki oto sposób nie zostałam posiadaczką Paphiopedilum venustum var. album.

Firmy storczykowe

Wystawa miała zasięg lokalny, nie europejski, ani nawet ogólnoniemiecki, ale wyeksponowano na niej imponującą ilość gatunków i hybryd. Większość roślin była zgrupowana według rodzajów. Dzięki temu było łatwiej porównywać np. Phalaenopsis z serii Sogo. Impreza była udana według mnie też pod względem organizacyjnym. Ogromną zaletą była duża przestrzeń szklarni. Nawet w porach największej frekwencji można było swobodnie się poruszać, oglądać rośliny i robić zdjęcia, tym bardziej, że przepływ zwiedzających zorganizowano jednokierunkowo. Co kilka kroków stały plastikowe krzesełka dające możliwość odpoczynku. Przed wejściem na wystawę umieszczono stoliki i sprzedawano napoje i drobne przekąski. Poza tym na terenie Ogrodu, tuż przy wejściu i w kompleksie szklarni, znajdowały się restauracja i bar. Można było właściwie nie opuszczać Ogrodu przez cały dzień.

Wracając do samego Ogrodu Botanicznego, co kilka metrów stoją tam oryginalne kosze na śmieci. Nie byłoby w tym fakcie nic nadzwyczajnego; zamiłowanie do porządku i segregacja śmieci, to u naszych zachodnich sąsiadów norma, gdyby nie napisy na nich świadczące wbrew obiegowej opinii o sympatycznym poczuciu humoru gospodarzy.

Pobyt w Berlinie nie mógł się oczywiście ograniczyć wyłącznie do wystawy storczyków. Oto kilka wspomnień ze spacerów po mieście.

Impresja podziemna, fot. S. Jóźwiak Impresja przyrodnicza, białe wilki w centrum Berlina, fot. S. Jóźwiak Impresja  historyczna, symbol NRD na ekskluzywnej ulicy Ku'Damm, fot. S. Jóźwiak Impresja z balonami, Hackesche Höfe, fot. S. Jóźwiak Impresja nocna, Alexanderplatz, fot. S. Jóźwiak

Wszystko, co dobre, ma swój koniec. Pozostało mi tylko pokazać Państwu nowy, godny XXI wieku dworzec berliński, z którego odjeżdżałam do Warszawy, zbudowany w miejsce starego Lehrter Bahnhof. Jego budowa trwała 11 lat, a otwarty został w maju 2006. Dziennie korzysta z niego 300 tysięcy pasażerów. Dworzec jest ogromny, składa się z pięciu kondygnacji, krzyżujących się szklanych tuneli, setek sklepów i olbrzymiej ilości schodów ruchomych i wind. Mimo to, szklana, prześwietlona słońcem konstrukcja sprawia wrażenie lekkiej i finezyjnej, a poruszanie się po tym labiryncie jest proste i niestresujące.

Hauptbahnhof Berlin, fot. S. Jóźwiak Stalowo-szklana konstrukcja, fot. S. Jóźwiak Krzyżujące się nad głową perony, fot. S. Jóźwiak

Na zakończenie wróćmy do głównego tematu reportażu. Przedstawiam Państwu cztery galerie zdjęć. Ich autorami są członkowie Warszawskiego Towarzystwa, którzy mieli przyjemność być na wystawie w Berlinie.


Berlin 2006 - zdjęcia: Halina Roszkowska

Berlin 2006 - zdjęcia: Ewa Jóźwiak (zamieszczone na stronie internetowej Ewy)

Berlin 2006 - zdjęcia: Grzegorz Bielecki

Berlin 2006 - zdjęcia: Agnieszka Szkop

Warszawa, październik 2006