Krystyna Frankiewicz
Jedna z osób, które zakładały Warszawskie Towarzystwo Miłośników Orchidei, opiekuje się fachowo biblioteką Towarzystwa. Jest urodzoną gawędziarką i na warszawskich wystawach orchidei niezmordowanie oprowadza zwiedzających, ciekawych tajemnic storczykowych.
Historie storczykowe w rodzinie Krysi mają długi rodowód. W roku 1905 odbył się ślub prababci, a w jej wyprawie ślubnej pojawiły się między innymi dracena i dwa kwietniki. Miały kształt kolumn i nie byłoby powodu, aby się tu o nich rozpisywać, gdyby nie fakt, że na ich obrotowej, porcelanowej części, znajdowały się przepiękne wizerunki egzotycznych orchidei.

Dracena stoi do dziś, a nawet dwa razy zakwitła, sprawiając kłopot swoim bardzo intensywnym zapachem. Z kolumn zachowała się niestety tylko jedna i służy właścicielce dalej jako kwietnik. Oto jeszcze kilka interesujących i przepięknych detali mebla, który stał w domu od kilku pokoleń.
Nikt w domu Krysi nie zastanawiał się, jakie motywy roślinne zdobią podstawki do kwiatów. Nikt też nie próbował odkryć, jaką to dziwną roślinę przywiózł w latach 60-tych przyjaciel domu z ogarniętego wojną Wietnamu. Będąc tam, wyrwał ją po prostu z przydrożnego rowu i podarował w prezencie mamie Krysi. Ta dziwaczna "trawa" rosła przez wiele lat, nie kwitnąc oczywiście i dopiero po wielu latach okazało się, że było to Cymbidium. Udało się też je doprowadzić do kwitnienia.
Krysia dorastała więc otoczona storczykami, nie mając o tym pojęcia.

Teraz przyszedł czas na historię samej Krysi. Pierwszą orchideę, Cattleję, kupiła w roku 76 w Pradze, w pasażu Laterna Magica. Jeździła też często do ówczesnego NRD, aby szlifować znajomość języka i za każdym razem przywoziła stamtąd storczyki. Uzbierało się ich około 20 sztuk Phalaenopsisów, Miltonii, Cattlei. W Polsce były to wtedy autentyczne rarytasy.
O zamiłowaniach Krysi może zaświadczyć jej ślubne zdjęcie, oczywiście z Cattleją.

Dziś Krysia uprawia głównie storczyki pochodzące z Ameryki Południowej i Środkowej, Cataseta, Mormodesy, Cattleje, Phragmipedia. Część z nich mieszka w orchidarium, część na obszernych parapetach, balkonie, a niektóre z nich są na lato wywożone na działkę i wiszą malowniczo na swojskiej, mazowieckiej gruszy.
Na koniec - przedstawiam dwóch ważnych mieszkańców domu Krysi i jej syna - dwa sympatyczne mopsy. Jak widać również i na innych zdjęciach, storczyki i psy zajmują w życiu Krysi od zawsze ważne miejsce.

lipiec 2006
Tekst: Halina Roszkowska
|